Info
Więcej o mnie.
2013
2012
2011
2010
2009
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2013, Listopad7 - 7
- 2013, Październik8 - 16
- 2013, Wrzesień13 - 29
- 2013, Sierpień15 - 35
- 2013, Lipiec22 - 56
- 2013, Czerwiec21 - 67
- 2013, Maj31 - 71
- 2013, Kwiecień21 - 90
- 2013, Marzec18 - 57
- 2013, Luty18 - 37
- 2013, Styczeń12 - 37
- 2012, Grudzień21 - 58
- 2012, Listopad10 - 47
- 2012, Październik9 - 35
- 2012, Wrzesień24 - 68
- 2012, Sierpień12 - 65
- 2012, Lipiec14 - 53
- 2012, Czerwiec10 - 34
- 2012, Maj16 - 29
- 2012, Kwiecień30 - 99
- 2012, Marzec11 - 32
- 2012, Luty11 - 10
- 2012, Styczeń10 - 28
- 2011, Grudzień14 - 67
- 2011, Listopad16 - 27
- 2011, Październik14 - 70
- 2011, Wrzesień17 - 87
- 2011, Sierpień15 - 55
- 2011, Lipiec11 - 49
- 2011, Czerwiec16 - 91
- 2011, Maj18 - 58
- 2011, Kwiecień11 - 77
- 2011, Marzec23 - 111
- 2011, Luty17 - 47
- 2011, Styczeń22 - 87
- 2010, Grudzień19 - 105
- 2010, Listopad18 - 39
- 2010, Październik26 - 41
- 2010, Wrzesień13 - 97
- 2010, Sierpień13 - 90
- 2010, Lipiec18 - 90
- 2010, Czerwiec17 - 84
- 2010, Maj15 - 62
- 2010, Kwiecień13 - 66
- 2010, Marzec16 - 56
- 2010, Luty15 - 31
- 2010, Styczeń14 - 47
- 2009, Grudzień18 - 27
- 2009, Listopad11 - 24
- 2009, Październik5 - 20
- 2009, Wrzesień17 - 84
- 2009, Sierpień12 - 49
- 2009, Lipiec10 - 23
- 2009, Czerwiec6 - 43
- 2009, Maj12 - 11
- 2009, Kwiecień6 - 4
- Sprzęt Kellys Blade
- Aktywność Jazda na rowerze
Smarowanie rowerka
Wtorek, 22 czerwca 2010 · dodano: 22.06.2010 | Komentarze 0
Dzisiaj nadszedł czas na smarowanie rowerka. Usunąłem także luzy w tylnej piaście. Wyczyściłem linkę, pancerz oraz manetkę jutro czas uderzać na trening ;)Nogi powoli wracają do stanu używalności ;) Solidna porcja białka zrobiła swoje.
Kategoria Serwis
- DST 56.92km
- Teren 48.00km
- Czas 03:23
- VAVG 16.82km/h
- VMAX 63.39km/h
- Sprzęt Kellys Blade
- Aktywność Jazda na rowerze
Objazd trasy Rychlebska 30 MTB
Niedziela, 20 czerwca 2010 · dodano: 22.06.2010 | Komentarze 6
Po Maratonie mieliśmy w planach objazd Rychebskiej trzydziestki a więc czeskiej strony Gór Złotych. Pobudka wcześnie i o 8:00 już na trasie. Jedziemy we czterech ja Zbyszek, Jarek który jest przewodnikiem oraz Jacek. Docieramy do granicy. Drogi w Czechach są w doskonałym stanie nie to co u nas ;)Docieramy do Javornika w Czechach - malowniczej miejscowości z przepięknym ryneczkiem. W mieście spotykamy bardzo wielu rowerzystów. W Javorniku znajduje się także przepiękny odrestaurowany zamek Jánský Vrch, (Wzgórze Jana). Zbudowany w 1507 roku, który był letnią rezydencją biskupów wrocławskich aż do końca II wojny światowej.
Po pstryknięciu kilku fotek zaczynamy bardzo stromy podjazd. Niestety 19% nachylenia dzisiaj jest nie dla nas i podchodzimy z buta tylko Jarek z Jackiem podjeżdżają.
Na 9 km jest tablica całego profilu trasy. Mamy jeszcze trochę pod górkę później już z górki gdzie docieramy do przepięknych widoków przed podjazdem na Borówkowa jest też stado krów Jarek przechodzi przez ogrodzenie i od razu pokazuje kto tu rządzi ;).
Robimy sobie fotkę i dalej w drogę. Zaczyna się bardzo techniczny podjazd jest bardzo wymagający. Przed samym końcem podjazdu mam odcięcie energii. Dobrze że na górze Borówkowej można napełnić akumulatory ;)
Zjeżdżamy z Borówkowej od strony czeskiej piękny szutrowy zjazd gdzie nabieramy naprawdę bardzo wysokich prędkości. Na tej trasie Jarek nie wyrabia na zakręcie i zaczyna gwałtownie hamować nieubłaganie zaczyna znosić go do rowu, w pewnym momencie przednie kolo jest dość mocno skręcone myślę że w tym czasie puszcza hample bo siłą rozpędu zostaje wyrzucony i wpada do rowu. Wygląda to nieziemsko. Już myślałem że będziemy po niego jechać autem ale on otrzepał się powiedział że jest wszystko ok i pojechaliśmy dalej do Javornika. Po drodze mieliśmy jeszcze trochę czasu do obiadu i postanowiliśmy wskoczyć i przyjrzeć się bliżej zamkowi w Javorniku. Zrobiliśmy kilka fotek odpoczęliśmy i ruszyliśmy do naszej kwatery. W drodze powrotnej był bardzo spory wiatr czołowy, jechaliśmy ze średnią powyżej 30km/h robiąc częste zmiany. I tak dotarliśmy na miejsce wyczyściliśmy nasze rumaki zjedliśmy solidny i pyszny obiad spakowaliśmy się i wyjechaliśmy do Poznania.
Profil trasy:
Kilka fotek:

Widoczek zaraz za Javornikiemw Czechach wys 453m© Maks

Jacek zdobywca ;)© Maks

Zbyszek z Jarkiem przy punkcie widokowym© Maks

Jesteśmy na 9 km pozostało jeszcze 21 ;)© Maks

Takie widoczki były na trasie około 750m ;) Jeśli się nie mylę to widok na Kobylą Kopę© Maks

Kobyla Kopa© Maks

Jacek zdobywca ;)© Maks

Jarek pokazuje kto tu rządzi ;)© Maks

Szczyt Gór Złotych Wieża na Borówkowej 900m ;)© Maks

Miejsce spotkań solidarności Polsko-Czesko-Słowackiej w latach 87-90.© Maks

Widok na Javornik© Maks

Zamek Jansky Vrch, który od XVI był letnią rezydencją biskupów wrocławskich© Maks
Kategoria Powyżej 50km, Wycieczka
- DST 46.72km
- Teren 40.00km
- Czas 04:15
- VAVG 10.99km/h
- VMAX 56.90km/h
- HRmax 172 ( 96%)
- HRavg 147 ( 82%)
- Sprzęt Kellys Blade
- Aktywność Jazda na rowerze
Maraton w Międzygórzu
Sobota, 19 czerwca 2010 · dodano: 21.06.2010 | Komentarze 13
Dzięki Jarkowi który miał metę kilkadziesiąt kilometrów od Międzygórza niedaleko Złotego Stoku mogliśmy pojechać wyspani ;)Maraton zaczął się od odwiedzenia biura zawodów i dostaniu nowego numerka oraz kompletu 2 par skarpet które nawet pasują pod kolor stroju ;)
Startujemy bliżej początku ostatniego sektora (jak do tej pory nie zasłużyliśmy razem ze Zbyszkiem na inny). Głównym celem jak zawsze to dojechać w jednym kawałku być przed Zbyszkiem oraz starać się nie iść z buta na podjazdach nawet jak prędkość będzie poniżej 5km/h ;)
Wszystkie cele wykonane w 100%. A teraz szczegóły.
Ruszamy od razu ostro wyprzedzam Zbyszka idę dość intensywnie ale bez przesady pod górkę udaje mi się go zgubić zaczynam dochodzić kolejne osoby inne mnie wyprzedzają na podjeździe. Ale nie przejmuje się tym kompletnie jadę swoje. Cały czas się wspinam do góry jest naprawdę ciężko ale ani razu nie schodzę z roweru pojedyncze osoby schodzą. W oddali widzę Rycha który prowadzi i z którym mijamy się na treningach w Strzeszynku. Jadę powoli ale mimo wszystko udaje mi się go dogonić. Rzucam na odczepnego że trenuje siłę ;).
Rychu wskakuje na siodełko i jest niedaleko mnie.
Zaczynam mocno i rytmicznie pompować. Kręcę młynki ale kręcę;) Rytmicznie oddycham tak aby nie wejść w wysokie tętno. Głęboki oddech pozwala utrzymać tętno w granicy tlenowej. Po drodze udaje mi się dogonić Mambę jedziemy jakiś czas razem. Jest wyraźniej mocniejsza siłowo ode mnie siadam jej na kole na mniejszym zjeździe zapominam zmienić na mniejszy blat i mi ucieka (błąd jeden z wielu). I niestety nie udaje mi się jej dogonić później mijamy się jeszcze chyba ze 4 razy bo łapie za każdym razem laczka. Na 20 km dogania mnie Dun na zjeździe tam robię kolejny błąd wszyscy zjeżdżają dołem ja idę góra która pozornie jest łatwiejsza niestety to było tylko złudzenie... :(
Znów tracę kilka miejsc. Na szybkim szutrowym zjeździe jadę za szybko po czym jest dość ostry zakręt w lewo zaczynam hamować tylko tylnym kołem robię kolejny błąd cud że nie spadłem ze skarpy ...
Czasem się rozglądam ale Zbyszka nie widzę. Na bufetach nie tracę za dużo czasu. Na 30km jem pierwszy żel od razu 3 porcje. Kop przychodzi po chwili zaczynam trochę nadganiać kolejne osoby. Można powiedzieć 90% podjazdów nie robię z buta. Na jednym podjeździe dość stromym ale błotnistym niestety koło zaczyna się kręcić w miejscu nie zdążyłem się wypiąć i w efektownie przewracam się na gałąź. Dobrze że nie złamałem nogi ... ;). Na jednym ze zjazdów gdzie jadę z max prędkością mija mnie bardzo ładna dziewczyna doganiam ją na podjeździe i pytam się czy ma dla kogo żyć ;). Momentalnie zwalnia ;). Na końcówce ostatnich 10ciu km jadę z kolejną dziewczyną z Teamu BodyDry Airco. Na samej końcówce zjazdu tam gdzie był ostry kamienisty odcinek jadę zbyt blisko niej i niestety ona hamuje na tyle mocno a ja niestety nie widzę tego zjazdu bo jestem zbyt blisko jej tylnego koła... to był mój ostatni błąd) Musiałem się ratować puszczam rower i wypinam się w locie spadam na nogi. Jest ok obyło się bez upadku rower w całości w tym czasie niestety kolejna osoba mnie wyprzedza. Na tym odcinku tracę minutę ..:(
Generalnie można powiedzieć że są jeszcze pozostałości po grypie, antybiotyki zrobiły swoje.
Zbyszek poprawia swoją formę z maratonu na maraton jedzie coraz szybciej.
Na mecie spotykam Damiana, Jacka, Klosia po chwili jest i Zbyszek oraz Rodman.
Wymieniamy wrażenia jemy bardzo dobry posiłek regeneracyjny. Chwila odpoczynku, mycie rowerków w strumieniu i jazda na kwaterę bo już jutro kolejna jazda z Jarkiem, Jackiem i Zbyszkiem tym razem w Czechach...
Wyniki:
Open: 305/402
M4:36/58
Kategoria Maraton
- DST 48.08km
- Teren 40.00km
- Czas 02:07
- VAVG 22.71km/h
- Kalorie 660kcal
- Sprzęt Kellys Blade
- Aktywność Jazda na rowerze
Pętle Drogbasa ;)
Czwartek, 17 czerwca 2010 · dodano: 17.06.2010 | Komentarze 9
Dzisiaj wróciłem z pracy dochodzę do roweru coś mi skrzypi i trzeszczy z przodu dźwięk bardzo podobny do zapiaszczona sztycy tyle że jak podniosłem przednie koło i pokręciłem kierownicą słychać wyraźne trzeszczenie. Wniosek stery czas przejrzeć prawdopodobnie dostał się piasek i trzeba przeczyścić. Luzów nie ma na sterach więc chyba dobry znak. Problem z tym że jeszcze ich nie rozbierałem i Jutro czeka mnie pierwszy test ;) Przygotowanie rowerka do maratonu już jutro z rańca.Ale czas ruszać na trening nad Rusałką spotkałem Zbyszka który dał mi się przejechać swoim nowym ścigaczem jedną dużą rundę w lajtowym tempie. I tak wrażenia ogólne:
Plusy:
- Bardzo lekki i zwrotny
- Świetnie pokonuje podjazdy
- Ma szerokie oponki więc bardzo dobrze się jedzie w piasku (ale to szczegół)
- Osprzęt działa ok ;)
Minusy:
- Wymaga regulacji: Klamki hamulcowe i manetki, siodełko SPD'y
- Nie leży mi kompletnie mostek który jest ustawiony na (+) przez co rower jest zdecydowanie zbyt wysoki z przodu. Opór powietrza jest wyczuwalny, przy każdym powiewie rower momentalnie wytrąca prędkość.
- Bardzo ciężko chodzi korba pytanie czy musi się dotrzeć ? Czy wymaga regulacji?
- Tylne koło dość mocno hamuje daje się to wyczuć. Poza tym zaobserwować można efekt, że jak podniosę rower i pokręcę tylnym kołem to korba również się kręci. Jest wyczuwalny opór podczas kręcenia korbą.
Bębenek jest bardzo głośny (ale te typy tak maja) ;).
Jak dla mnie rama jest za duża :(
Zbyt wysoko podniesione siodełko powodowało ból okolic lędźwi musiałem pracować całym ciałem. (ale to kwestia ustawień indywidualnych)
Co do reszty super.
I to praktycznie wszystko bo całość trzeba wyregulować. Mam nadzieje że na maratonie będzie już ok. Co do tych rowerków i ram na których jeździłem zdecydowanie najbardziej pasuje mi rama Jacka rozmiarem i prowadzeniem jak dla mnie idealna ;) Ciekawe co powie Zbyszek jak się przejedzie ;)
Wracając do treningu po małym posileniu w bufecie nad Rusałką. Ruszamy na trening było już dość późno więc mała pętla. Coś kiepskie tempo na początku Zbyszkowi jak zwykle jest zimno za grubo się ubrał niestety i podwójna warstwa mokrych ciuchów zrobiła swoje. Zbyt szybkie wychładzanie ciała zaczyna zwalniać.
Na początku Strzeszynka czekam na Zbyszka aż się przebierze po czym ruszamy razem. Umawiamy się że spotkamy się przy moście na końcu Rusałki. Krótki odcinek około 8km ale jechany dość mocnym tempem.
Dojeżdżam pierwszy zatrzymuje pulsometr i czekam na Zbyszka jestem przed nim 6min i 40 sek.
Wyniki:
MAXPULS: 169bpm 94%hr max
AVGPULS: 154bpm 86%hr max
AVGCAD: 74rpm
Dist: 8,03km
AVGSPEED: 28,4km/h
MAXSPEED: 32,6km/h
TOTALCAL: 233kcal
Generalnie forma jest szanse na wygraną też jeśli czegoś nie s....le ;). Zakładam, że Zbyszkowi nie będzie się chciało regulować rowerka i pojedzie z tymi ustawieniami które ma aktualnie ;)
Mnie czeka wyeliminowanie tego trzeszczenia z przodu ;)
I mam nadziej że rozbiorę te stery... ;)
Kategoria Poniżej 50km, Trening
- DST 29.03km
- Teren 22.00km
- VMAX 37.56km/h
- Kalorie 428kcal
- Sprzęt Kellys Blade
- Aktywność Jazda na rowerze
Pętle Drogbasa 2 ;)
Środa, 16 czerwca 2010 · dodano: 16.06.2010 | Komentarze 2
Dzisiaj zdecydowanie wydolnościówka czyli Morasko interwały ekstensywne bardzo mi pomogły przy powrocie do formy powinny znacznie przyspieszyć odnowienie formy no i po części zmniejszyć tętno które ostatnio szybuje do góry jak szalone. Jazda oczywiście z Jarkiem. Pojeździłbym dzisiaj dłużej ale jeden bidon wody to za mało. Woda skończyła mi się na 5 kółku do tego brak dopalaczy zrobił swoje zaczęły mi wysiadać mięśnie i przychodziły pierwsze oznaki zmęczenia i zniechęcenia. Nie było sensu się dłużej katować w trupa. Bardzo ciekawe zjazdy bardzo techniczne. Półki około 35cm piaskowo-korzenne z rynnami wypłukanymi przez wodę. Rower się bardzo dobrze sprawuje na podjazdach i zjazdach Oponki w tych warunkach po prostu super. Nie obyło się bez upadku. Przy jeździe przy koleinie zrobiłem błąd jechałem zbyt wolno i chciałem przeskoczyć koleinę koło wskoczyło w koleinę rower mi cofnęło do tyłu i nie zdążyłem się wypiąć. Przy wjeździe do lasku zahaczyłem ręką o gałąź zadrapanie jest ;).Muszę przynajmniej raz w tygodniu pojeździć na Morasku. Choć niechęć jest spora bo pętle są bardzo krótkie. 2 razy zapomniałem zrzucić przy zjeździe na młynek i niestety na podjeździe który był naprawdę stromy musiałem iść z buta.
Generalnie trasa super poprawia mocno technikę jazdy siłę, wydolność oraz przesuwa próg LT.
Jutro delikatnie bez pobijania rekordów jazda w tlenie ale nie regeneracyjna ;) Będę się starał jechać na granicy tlenowej (75-85% Hr max) prędkość nie jest istotna. Tak więc jazda wytrzymałościowa. Przewiduje zrobić 2 duże pętle Drogbasa ;)
Oto wyniki:
MAXPULS: 167bpm 93%hr max
AVGPULS: 142bpm 79%hr max
AVGCAD: 28rpm
Dist: 9,06km zbyt późno włączyłem pulsometr ... :(
AVGSPEED: 9,6km/h
MAXSPEED: 33,8km/h
TOTALCAL: 101kcal
Wynik tak kiepski że będzie można go szybko pobić
Kategoria Poniżej 50km, Trening
- DST 53.26km
- Teren 40.00km
- Czas 02:00
- VAVG 26.63km/h
- VMAX 43.52km/h
- Sprzęt Kellys Blade
- Aktywność Jazda na rowerze
Pętle Drogbasa ;)
Wtorek, 15 czerwca 2010 · dodano: 15.06.2010 | Komentarze 10
Pierwsza pętla szła mi zupełnie niemrawo a wręcz kiepsko. Przy drugiej się już bardziej rozgrzałem (w przerwie wypiłem pepsi tak aby dostarczyć do organizmu trochę cukru). Jazda głównie siłowa i trochę wytrzymałościowa. Tętno jest zdecydowanie za wysokie. Po dojechaniu do Strzeszynka spotkałem Jarka i Jacka którzy tak jak ja kończyli 2gą pętle umówiliśmy się że spotkamy się nad Rusałką. Po drodze minąłem ich jak zbierali grzyby ;). Dałem ostro po zaworach i byłem pierwszy nad Rusałką. Nad Rusałką po piwku i do domu.Oto wyniki:
Rozgrzewka 4,97km ze średnia 25,2km/h
Pierwsza pętla:
MAXPULS: 170bpm 94%hr max
AVGPULS: 152bpm 84%hr max
AVGCAD: 62rpm
Dist: 21,86km
AVGSPEED: 26,0km/h
MAXSPEED: 43,9km/h
TOTALCAL: 625kcal
Druga pętla:
MAXPULS: 174bpm 97%hr max
AVGPULS: 163bpm 91%hr max
AVGCAD: 68rpm
Dist: 21,86km
AVGSPEED: 28,2km/h
MAXSPEED: 42,6km/h
TOTALCAL: 630kcal
Czuje że moc powraca ale to jeszcze nie jest to co było w Polanicy. Jutro kolejny trening z Jarkiem na Morasku. Myślę że jedną pętle zrobimy razem a potem każdy pojedzie w swoim tempie ;)
Kategoria Powyżej 50km, Trening
- DST 43.31km
- Teren 20.00km
- Czas 02:16
- VAVG 19.11km/h
- VMAX 37.89km/h
- HRmax 146 ( 81%)
- Sprzęt Kellys Blade
- Aktywność Jazda na rowerze
Wycieczka z synem i trening.
Niedziela, 13 czerwca 2010 · dodano: 13.06.2010 | Komentarze 4
Dzisiaj już się trochę lepiej czułem mimo że jeszcze na antybiotykach ale Międzygórze już blisko więc czas zacząć trenować. Wpierw z synem pokręciliśmy się po cytadeli za drugim razem udało mi się podjechać pod amfiteatr wtajemniczeni wiedzą o co chodzi ;)Tak więc Zbyszek 3:0 w podjazdach ;).
Powrót zainstalowanie kadencji i nowego siodełka trening miała być duża pętla ale nie czułem się zbytnio. Organizm jest niesamowicie osłabiony. Zrobiłem tylko jedną małą pętlę Rusałka-Strzeszynek. Czułem ogólne zniechęcenie i zmęczenie. Prędkość rzadko wychodziła powyżej 30km/h
Muszę trenować bo jest kiepska forma mam nadzieje że do Międzygórza będzie lepiej. Jutro ostatni dzień antybiotyku ;).
Będę miał tydzień aby wrócić do formy.
Oto dane z treningu:
MAXPULS: 159bpm 88%hr max
AVGPULS: 146bpm 81%hr max
AVGCAD: 71rpm
Dist: 16,71km
AVGSPEED: 26,7km/h
MAXSPEED: 34,8km/h
TOTALCAL: 482kcal
Kategoria Poniżej 50km, Trening, Wycieczka
- Sprzęt Kellys Blade
- Aktywność Jazda na rowerze
Klops
Środa, 9 czerwca 2010 · dodano: 09.06.2010 | Komentarze 2
No i klops jak w tytule jako że nie ma żadnej poprawy a wręcz przeciwnie postanowiłem dzisiaj iść do lekarza. Lekarz mi przyrzekł że do przyszłej środy mnie postawi na nogi. Będzie to kosztem antybiotyku który muszę brać. Tak więc niestety rower na jakiś czas musi odejść do lamusa :(. Szanse na maratonie w Międzygórzu będą mizerne nawet jak zacznę od środy trenować :(. Oj będzie ciężko wyprzedzić Zbyszka :( Już czuje smak przegranej :(.buuuuuu
- Sprzęt Kellys Blade
- Aktywność Jazda na rowerze
Ścieło mnie ...:(
Wtorek, 8 czerwca 2010 · dodano: 08.06.2010 | Komentarze 4
Kurcze po maratonie bardzo mi się chciało pić i wypiłem z lodówki sok i niestety zaraz na drugi dzień zawalone migdały i nos. Gardło na razie ok. Cały czas stan podgorączkowy 37-37.6 st. Jak nie przejdzie do piątku trzeba będzie udać się do lekarza :(. W związku z tym wyjazd nad morze z Mariuszem i Zbyszkiem pod znakiem zapytania. Do tego brak treningów bardzo poważnie mnie osłabi w Międzygórzu.- DST 63.17km
- Teren 60.00km
- Czas 03:20
- VAVG 18.95km/h
- VMAX 57.46km/h
- HRmax 168 ( 93%)
- HRavg 153 ( 85%)
- Sprzęt Kellys Blade
- Aktywność Jazda na rowerze
Bike Maraton Polanica Zdrój
Sobota, 5 czerwca 2010 · dodano: 06.06.2010 | Komentarze 9
Zaczynamy pobudka o 3:00 wszystko już spakowane i uszykowane . O 3:30 zjadłem 2 bułki z serem, i wychodzę. Po zatankowaniu jadę do Zbyszka jest już gotowy chwilę poczekałem i zszedł na dół ładujemy jego rower do auta, resztę maneli i jazda w drogę. Zaraz za Wrocławiem wskakujemy do sklepu i kupujemy po mlecznej bułce i soku. Jemy i jedziemy dalej. Naszym oczom pokazują się pierwsze wzniesienia jak zwykle zaczynają już nas boleć nogi ;) Ale widoki są super ;) Tym bardziej że pogoda dopisała jest ciepło. Na miejsce przybywamy przed czasem. Jest dobrze rejestracja bez kolejki ;). Przypinamy numery do koszulek i udajemy się na małą rozgrzewkę. Po rozgrzewce trzeba jeszcze zabrać potrzebne rzeczy a więc komórkę i żelki. Ogólne samopoczucie 5/5 Jakieś 30 min przed startem wsuwam jedną porcję żelu. W końcu start. Jak zwykle Zbyszek mnie wyprzedza ;) Staram mu się usiąść na koło ale się nie udaje jest zbyt duży tłok. W końcu udaje mi się nabrać prędkości i zaczynam szukać luki i po chwili dochodzę Zbyszka ale, on jedzie bardzo wolno nie wiem co się dzieje mijam go. Pierwsza góra około 3 km praca rytmiczna głęboki oddech pracuje w tlenie średnia około 16-19km/h, później zjazd i kolejna górka Zbyszka powoli nie widać a ja zaczynam deptać coraz mocniej i coraz więcej osób zaczynam wyprzedzać, dziwne u golonki mnie wszyscy wyprzedzali a tutaj wszyscy jadą tak wolno ???Od czasu do czasu krzyczę panowie co tak wolno staje na pedały i średnia rośnie ;). Praktycznie przez dłuższy czas pracuje sam. Na zjazdach praktycznie nie hamuje (oszczędzam klocki ;)) w pewnym momencie tracę panowanie nad kierownica przy prędkości 50km/h zaczynam hamować bo przednie koło zaczyna niebezpiecznie chodzić na boki wyhamowałem dość mocno i w tym momencie na mokrym kamieniu może korzeniu już nie pamiętam kierownica odbiła mi w lewo i uderzyłem lewym rogiem w drzewo na szczęście obyło się bez upadku ;) Rozpędzam się ponownie i dalej jazda. Na zjazdach zdecydowanie nadganiam praktycznie tylko raz jak mam kryzys lędźwiowy gość mi ucieka leżąc na rowerze. Dołączam się pod pociąg składa z około 7 osób na czele jest dziewczyna o stalowych nogach nieźle ciśnie ja zamykam pociąg ;). Sypiemy około 30km/h na prostej jest dobrze co jakiś czas wchłaniamy kolejne osoby. W pewnym momencie gościu przede mną wyraźnie zwalnia biorę go od lewej i gonie pociąg uff doszedłem jedziemy ...
W pewnym momencie na podjeździe lokomotywa ma odcięcie energii i momentalnie zwalnia dochodzi do mnie przez min jedziemy razem potem ją wyprzedzam. Na kolejnym bufecie łapie kubek daje łyka bo więcej się nie da za mało leją do tych kubków ;(. generalnie mam jeszcze wodę. Gdzieś na 31 km mam kryzys. Ciężko mi się pedałuje wsuwam żel po około 15 min zaczynam resztkami sił cisnąć po około 35 min jest już moc gonie kolejne osoby uff udało się na zjeździe dogonić pozostałości z pociągu wychodzę na przód daje zmianę ale nikt nie dotrzymuje mi kroku i zaczynam się bardzo szybko oddalać. Na żadnym podjeździe nie prowadzę jest dobrze praktycznie nie ma zjazdu po za jednym technicznym na którym dałem sobie spokój ale nie ma więcej niż 5m. Na końcówce jest bardzo dużo błota. i dość dużo osób mnie wyprzedza :( Pytony niestety w tak dużym błocie sobie nie dają rady :(. Ale w sumie może były 3 miejsca na wyścigu gdzie jest tak duże błoto że się nie da jechać w tych oponkach. Docieram na metę Zbyszka nie ma idę coś zjeść, Pałaszuje chyba 3 lub 4 pomarańcze i makaron oraz udaje się na myjkę. Czekam jakiś czas przy okazji gaworząc z nieznajomym który był też w tym pociągu w którym jechałem który na końcówce mnie wyprzedził i był przede mną jakieś 10min.
Przychodzi Zbyszek okazało się że jestem sporo czasu przednim około 50 min.
Cel osiągnięty ;)

Pierwsza górka jaka nas wita jadąc do Polanicy© Maks

I kolejne górki ;)© Maks

Super widoczki ;)© Maks

Na starcie ... ;)© Maks

Start już mi Zbyszek uciekł ale nie na długo ;)© Maks

Na początku pierwszego podjazdu© Maks

Zaczyna się wyprzedzanie ...© Maks

Tutaj jestem już przed Zbyszkiem ...© Maks

Na trasie ...© Maks

Tuż przed metą musiałem przycisnąć ;)© Maks

Meta© Maks
Klasyfikacja:
Open: 241/427
M4: 44/78
Kategoria Powyżej 50km, Maraton
.jpg)




