Info
Więcej o mnie.
2013
2012
2011
2010
2009
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2013, Listopad7 - 7
- 2013, Październik8 - 16
- 2013, Wrzesień13 - 29
- 2013, Sierpień15 - 35
- 2013, Lipiec22 - 56
- 2013, Czerwiec21 - 67
- 2013, Maj31 - 71
- 2013, Kwiecień21 - 90
- 2013, Marzec18 - 57
- 2013, Luty18 - 37
- 2013, Styczeń12 - 37
- 2012, Grudzień21 - 58
- 2012, Listopad10 - 47
- 2012, Październik9 - 35
- 2012, Wrzesień24 - 68
- 2012, Sierpień12 - 65
- 2012, Lipiec14 - 53
- 2012, Czerwiec10 - 34
- 2012, Maj16 - 29
- 2012, Kwiecień30 - 99
- 2012, Marzec11 - 32
- 2012, Luty11 - 10
- 2012, Styczeń10 - 28
- 2011, Grudzień14 - 67
- 2011, Listopad16 - 27
- 2011, Październik14 - 70
- 2011, Wrzesień17 - 87
- 2011, Sierpień15 - 55
- 2011, Lipiec11 - 49
- 2011, Czerwiec16 - 91
- 2011, Maj18 - 58
- 2011, Kwiecień11 - 77
- 2011, Marzec23 - 111
- 2011, Luty17 - 47
- 2011, Styczeń22 - 87
- 2010, Grudzień19 - 105
- 2010, Listopad18 - 39
- 2010, Październik26 - 41
- 2010, Wrzesień13 - 97
- 2010, Sierpień13 - 90
- 2010, Lipiec18 - 90
- 2010, Czerwiec17 - 84
- 2010, Maj15 - 62
- 2010, Kwiecień13 - 66
- 2010, Marzec16 - 56
- 2010, Luty15 - 31
- 2010, Styczeń14 - 47
- 2009, Grudzień18 - 27
- 2009, Listopad11 - 24
- 2009, Październik5 - 20
- 2009, Wrzesień17 - 84
- 2009, Sierpień12 - 49
- 2009, Lipiec10 - 23
- 2009, Czerwiec6 - 43
- 2009, Maj12 - 11
- 2009, Kwiecień6 - 4
- DST 216.64km
- Teren 140.00km
- Czas 09:42
- VAVG 22.33km/h
- VMAX 68.45km/h
- Sprzęt Kellys Blade
- Aktywność Jazda na rowerze
Pierścień - Wystartowliśmy razem ukończyłem samotnie
Sobota, 8 maja 2010 · dodano: 09.05.2010 | Komentarze 5
Wyruszyliśmy spod Rusałki na pierścień pokazałem Zbyszkowi moją trasę treningową jaką robię/imy z Jarkiem. Na początku tempo bardzo lajtowe trochę błota trzeba było miejscami schodzić z roweru. W sumie przed Kórnikiem mieliśmy gorszą średnią niż w zeszłym roku postanowiłem bardziej przydepnąć na asfalcie aby trochę nadrobić 30-35km/h. Wiatr specjalnie nie był mocny nie pomagał ale i nie przeszkadzał. Do Kórnika było zdecydowanie ostrzej Zbyszek podchwycił tempo i pracowaliśmy równo. Niestety w Kórniku zakomunikował mi że ma miękkie nogi i w Tulcach się okaże czy jedzie dalej. Zbyszek coraz częściej zostawał w tyle cała praca jaka zrobiliśmy do Kórnika niestety poszła z dymem ... :( W Tulcach Zbyszek zakomunikował, że dalej nie jedzie pogadaliśmy chwilę i postanowiłem jechać sam patrzę na średnią aż strach 19km/h. Jest co nadrabiać ;) Do końca pozostało jeszcze grubo ponad 100km. Postanowiłem, że rozegram taktycznie. Średnia nie może spadać poniżej 30km/h na asfalcie w terenie poniżej 25km/h ale żebym nie padł dokładnie co godzinę postój na 1 min uspokojenie oddechu kilka daktyli kilka łyków izotonika. W pewnym momencie zauważyłem że mój żołądek pracuje na pełną parą i daktyle przestają wystarczać i okolicach ruin w Biedrusku miałem kryzys, byłem tak głodny że myślałem aby się zatrzymać gdziekolwiek i cokolwiek zjeść. Miałem jeszcze żel postanowiłem że teraz albo nigdy ;) Ruszam dalej mniej więcej po 15-20min dostałem takiego speeda że przestało mnie cokolwiek boleć i ruszyłem pełną parą z licznika nie schodziłem poniżej 30km/h tylko na podjazdach było nieco wolniej (ach ta moja siła). A bym zapomniał w okolicach Murowanej spotkałem Ankę z Jackiem pogadaliśmy chwilę zrezygnowałem nieco z dotarciem do domu wcześniej ;) Miałem dzisiaj jakieś przeczucie że ją spotkam i nie myliłem się ;).Ale wróćmy ponownie w okolice Złotnik bo tam po przekroczeniu Biedruska już byłem. Jakiś gostek zapytał mnie jadąc z przeciwka gdzie do Kiekrza ?. Mówię, że jadę w tym kierunku. Gość usiadł mi na koło i przez jakiś czas jechaliśmy razem ale po pewnym czasie już nie dał rady. Dojechałem do Kiekrza i poleciałem dalej .... Jasny gwint dopiero po przejechaniu pewnie z 5 km za Kiekrzem. (Byłem jak w transie coś jak przed metą w Karpaczu) zauważyłem że mój GPS zaczął nadpisywać dane ponieważ pamięć punktów się zapełniła powrót do Kiekrza odbicie i jazda dalej na liczniku średnia 22km/h Myślę nie jest źle. Postanowiłem że pojadę trasą treningową aby nie wybrać sobie prostej trasy powrotnej asfaltem ;) Zaczęły się podjazdy i tutaj już czułem nogi. Co ciekawe w ogóle nie byłem głodny ;) Przejechałem te podjazdy dalej prosta po lewej stronie Pizzernia kurcze teraz dopiero poczułem .... Zmagałem się z myślami czy się nie zatrzymać ale nie nogi rozgrzane jedziemy dalej powrót do domu już bez problemu udało się nawet nieco zwiększyć średnią. Nie byłem tak zmęczony jak po Karpaczu ale wytrzymałościowo jest zdecydowanie lepiej niż siłowo.
Kilka zdjęć traka z trasy nie umieszczę bo nad Rusałką akumulatorki padły od GPS'a i nie chciało mi się wymieniać.

Rusałka - Tutaj start ;)© Maks

Mały lans ;)© Maks

Tutaj Zbyszek mi zakomunikował że w Tulcach się dowiem czy jedzie dalej czy nie...© Maks

Pole kwitnącego rzepaku.© Maks
Kategoria Powyżej 200km, Serwis, Wycieczka
- DST 27.52km
- Teren 20.00km
- VMAX 43.10km/h
- HRmax 167 ( 93%)
- HRavg 128 ( 71%)
- Sprzęt Kellys Blade
- Aktywność Jazda na rowerze
Treningowo - rekreacyjnie - technicznie
Piątek, 7 maja 2010 · dodano: 07.05.2010 | Komentarze 2
Generalnie sprawdzenie przerzutki i powiem że nic nie musiałem zmieniać ani przy jednej ani przy drugiej chodzą miodzio. Nowe manetki xt to jest jak przesiadka z malucha do merca różnica niesamowita teraz to się dopiero jeździ ;). No dobrze ale kilka słów o samej jeździe. Oponki na suchą nawierzchnię można powiedzieć na bardzo suchą. Moje Ralphy mają ledwie widoczny bieżnik napompowane na 2.5 bara kompletnie nie zdały dzisiaj rezultatu aż cud że nie zaliczyłem gleby. Kilka wjazdów na Górę Moraską kilka zjazdów wjazdy bardziej łagodne bo od strony stromego zjazdu się nie dało wjechać ten łagodny podjazd już był ciężki musiałem nieźle się kierownicą namachać aby wszystkie korzenie brać prostopadle. Podczas jednego ze zjazdów zobaczyłem 2 gości zjazdowców którzy ten pionowy zjazd brali z rozpędu widok nieziemski ;) Ja zjazdy brałem bardziej technicznie między drzewami i wolno jako że moje łyski bardzo szybko się zakleiły i zaczęły niestety zachowywać się nieprzewidywalnie. Na zjazdach staram się rozluźnić ręce i bardziej się wyluzować bo niestety w górach to był podstawowy problem nad którym muszę zapanować. Generalnie nie szalałem bo jak tylko przyspieszyłem to zaczęło się robić od razu bardziej niebezpiecznie koła traciły przyczepność.Dzisiaj także nie chciałem się za bardzo przemęczać ze względu na pierścień jaki mamy jutro zrobić. Jak ktoś chce do nas dołączyć to na pewno będziemy na trasie Rusałka-Kiekrz między 8:00 a 10:00.
Zdjęcia jakie mi się udało zrobić i ślad GPS.

Singielki na Morasku ;)© Maks

Singielki na Morasku :)© Maks
Kategoria Poniżej 50km, Trening, Serwis, Wycieczka
- Sprzęt Kellys Blade
- Aktywność Jazda na rowerze
Nowe manetki wraz z linkami i pancerzem + hak
Czwartek, 6 maja 2010 · dodano: 06.05.2010 | Komentarze 3
Założyłem nowe manetki xt w miejsce starych dociąłem pancerze na wymiar pozdejmowałem zbędne rzeczy jakieś końcówki gumowe i inne pierdoły zostawiłem tylko osłonki na pancerze i zaczęła się regulacja na sucho myślę że nie trwała dłużej niż 1 min wszystko chodzi jak złoto, aczkolwiek podejrzewam że przerzutka SLX długo nie pociągnie wyraźnie czuć, że jest słaba sprężyna mam nadzieje że pojeżdżę na niej do końca roku ;)Puki co jestem zadowolony mam nadzieje że to się nie zmieni do jutra ;)
Kategoria Serwis
- DST 15.52km
- Teren 10.00km
- HRmax 171 ( 95%)
- HRavg 126 ( 70%)
- Sprzęt Kellys Blade
- Aktywność Jazda na rowerze
Technicznie (podjazdowo i zjazdowo)
Środa, 5 maja 2010 · dodano: 05.05.2010 | Komentarze 2
W związku z tym że cały czas trwa proces regeneracji a jutro ma padać i ponoć pojutrze też postanowiłem, że dzisiaj poćwiczę technikę zjazdy i podjazdy. Praktycznie są 2 górki techniczne które znam i mam do nich w miarę blisko a więc dziewicza killer i Morasko. Wybrałem Morasko jako że wcześniej zacząłem ustawiać po raz nie wiem który tylną przerzutkę i tak się wkurzyłem zwłaszcza na technicznych podjazdach że jutro jadę i wymieniam manetki i hak. Jutro tez będę składał wszystko do kupy i mam nadzieje, że nie będzie problemów. ;(Ale wróćmy do rzeczy w zeszłym roku miałem problem żeby podjechać pod górę Morasko Dzisiaj coś mnie natchnęło mimo że regeneracja w toku stwierdziłem że ten podjazd nie jest podjazdem siłowym tylko technicznym. Postanowiłem wpierw zjechać ale między drzewami omijając schody. Obyło się bez zatrzymywania i upadku. Postanowiłem że podjadę od prawej strony wydawała się łatwiejsza. Pierwsza próba nieudana, 2,3,4 i 5 tutaj zaliczyłem glebę ale kontrolowaną ;) Zjechałem na dół i zacząłem się zastanawiać co robię źle zacząłem sobie przypominać filmiki z podjazdów technicznych są takowe na Youtube. Wypiłem łyk wody przekąsiłem kilkoma daktylami i w drogę. Pierwsza część bardzo prosta druga też później zaczynają się już technika postanowiłem się rozpędzić na bardziej stromych podjazdach (wtedy lepiej trzyma się linię) a na wypłaszczeniach krótki odpoczynek i znów szybki młynek. Podjechałem ;) Telefon do Zbycha, że jest już 2x0 Cybina i Morasko zdobyte. Wydawało mi się że wiem jak podjechać postanowiłem po raz kolejny spróbować niestety nie udało się za każdym razem brakowało szybkości i trzymania linii oraz coraz częściej tylne koło kręciło się w miejscu. Postanowiłem że podjadę od lewej strony i zrobiłem dziecinny błąd zamiast trzymać ręce na kierownicy trzymałem na rogach i w pewnym momencie zacząłem gwałtownie zjeżdżać do tyłu i nie zdążyłem nacisnąć na hamulec tylne koło uderzyło o korzeń i spadłem niekontrolowanym upadkiem na dłoń zabolało ała ... Usiadłem zacząłem się zastanawiać jak podjeść do lewej strony wiedziałem że jest ona trudniejsza ma więcej korzeni mimo że jest twarda to bardziej stroma. Znów łyk wody i kilka daktyli. Nawrót i jazda tym razem od razu włączam 4 bieg i jadę z pełną szybkością na bardzo dużej kadencji rower idzie równo do góry podjeżdżam zadowolenie ogromne. Podjazd nie jest siłowy ale techniczny ;) Pozostały jeszcze 2 podjazdy które chce zaliczyć pierwszy techniczny to killer na którym niewiele mi brakowało i drugi siłowy przy amfiteatrze. Po przyjeździe do domu założyłem Ralphy i zdjąłem hak na jutrzejszy dzień sprzedawcy chcą mieć do porównania. Na 90% jestem przekonany że jest to manetka. Jutro będę regulował i mam nadzieje że obejdzie się bez problemów ;)
Jeszcze do niedawna patrzyłem z podziwem na ten zjazd a teraz po Karpaczu to bułka z masłem ;)
Kategoria Poniżej 50km, Trening
- DST 53.59km
- Teren 45.00km
- Czas 02:13
- VAVG 24.18km/h
- VMAX 45.19km/h
- HRmax 156 ( 87%)
- HRavg 126 ( 70%)
- Sprzęt Kellys Blade
- Aktywność Jazda na rowerze
Trening z Jarkiem i Tomkiem - Regeneracja
Wtorek, 4 maja 2010 · dodano: 04.05.2010 | Komentarze 0
Spotkanie o 18:00 2 pętle Rusałka - Strzeszynek - KiekrzTrening regeneracyjny bardzo dobrze mi zrobił. Jazda stałym tempem tętno nie idzie do góry z wiadomych powodów (nadal trwa regeneracja ud)
Kategoria Powyżej 50km, Trening
- DST 19.93km
- Czas 01:14
- VAVG 16.16km/h
- VMAX 55.41km/h
- Sprzęt Kellys Blade
- Aktywność Jazda na rowerze
Karpacz - Rozjazd + kilka fotek
Niedziela, 2 maja 2010 · dodano: 03.05.2010 | Komentarze 5
Poranna pobudka sprawdzam czy jeszcze żyje po wczorajszym maratonie. Dojście do łazienki po schodach idę trzymając się poręczy :), pierwsza myśl… ludzie nigdzie dzisiaj nie jadę. Poranny prysznic śniadanie. Pogoda – nie pada. Na pytanie Jacka co robimy bez wahania odpowiadam jedziemy ;). Jacek ustala trasę dystans około 20km. Z czego jest sporo podjazdów. Schodzimy do rowerów muszę się rozciągnąć bo nie mogę zgiąć nóg wiem dobrze że jak zacznę kręcić to będzie lepiej. Zaczynam kręcić niestety cały czas odstaje od Zbyszka i Jacka oni chyba widzą że GIGA dało mi sporo w kość i zwalniają. Jest ciężko ale nie poddaje się. Przyjechałem do Karpacza nie po to żeby leżeć w łóżku i lizać rany, nie po to jechałem 250km żeby teraz marudzić, zaciskam zęby i jadę dalej ;)Podjazd do Wang, nie schodzę „pompuje” od czasu do czasu mówię „UWAGA !” do idących ludzi wiem że jak stanę to nie podjadę ;) Chwila przerwy na zrobienie zdjęć robimy jeszcze kilka podjazdów w sumie niecałe 900m przewyższeń. Powrotny zjazd już mi idzie lepiej tym bardziej że moje pythony są zdecydowanie szybsze od opon Jacka i Zbyszka. Nogi się rozgrzały i jest zdecydowanie lepiej mogę już chodzić bez problemów. Jemy obiadek i wracamy do Poznania. W drodze powrotnej jesteśmy planowo :) Jacek zna doskonale trasę ;)
Wychodzę z auta czuje uda … nie pozwalają mi zapomnieć o maratonie ;) Potem podwożę Zbyszka który naprawdę jest w dobrej formie po przejechaniu MEGA. Wracam do siebie na nareszcie upragniony odpoczynek wiem że jak będzie pogoda na drugi dzień to ruszam na regeneracyjny rozjazd ;)

Tutaj spaliśmy dzięki Zbyszkowi ;)© Maks

Doping Jacka ;)© Maks

Z Jackiem ;)© Maks

Jacek kogo tak wypatrujesz ? ;)© Maks

Chwila odpoczynku ;)© Maks

Twardziel z Poznania ;)© Maks

Mała elektrownia wodna w Karpaczu© Maks

Skocznia Orlinek© Maks

Taki mały lans...© Maks

To chyba kompleks apartamentów© Maks

Lansik Zbyszka ;)© Maks

Wodospadzik ...© Maks

Na szlaku ...© Maks

Kolejny lans ;)© Maks

Wang© Maks
Profil trasy
Kategoria Poniżej 50km, Wycieczka
- DST 87.87km
- Teren 82.00km
- Czas 08:07
- VAVG 10.83km/h
- VMAX 52.21km/h
- HRmax 173 ( 96%)
- HRavg 140 ( 78%)
- Sprzęt Kellys Blade
- Aktywność Jazda na rowerze
Karpacz - Debiut w górach - GIGA
Sobota, 1 maja 2010 · dodano: 02.05.2010 | Komentarze 24
Debiut w maratonie górskim GIGA - dystans dla prawdziwych twardzieli ... ;)Moim podstawowym celem było ukończenie maratonu i nie zajęcie ostatniego miejsca.
Zacznę od początku dojeżdżamy w Piątek wieczorem a właściwie w nocy. Rano pobudka jedziemy po odbiór numerka dla Zbyszka. Jemy makaron z sosem. Pozostaje godzina do startu postanawiamy że wyjedziemy 30min przed startem. Dojeżdżamy na miejsce startu. Poznajemy koleżankę z pięknym KTMem. Spotykamy także Jarka oraz Duna. Po krótkiej wymianie zdań słyszę że mam się ustawić w sektorach za 10 min start. W głowie cały czas słyszę słowa Jarka "Jedź swoim tempem, masz ukończyć maraton. Później Jacka będę trzymał kciuki żebyś dojechał … Jak zwykle na starcie skupienie. Zaczyna się powolny podjazd nie jest źle idzie mi całkiem przyzwoicie równo i rytmicznie "pompuje" i oddycham. średnia powyżej 11km/h pozwala mieć nadzieje że ukończę (nie wiedziałem co mnie jeszcze czeka). Mija 20km nagle podjazd dochodzę gościa z nizin krótka wymiana zdań jedziemy przez chwilę razem później niestety zaczynam mieć pierwszy kryzys (czuje że powoli mi wysiadają czworogłowe). Myślę że muszę jeszcze przetrwać przed rozjazdem zaczynają mnie wyprzedzać ludzie z MEGA co rusz ktoś pyta czy się dobrze czuję pewnie musiałem wyglądać na nieźle wyczerpanego. Ludzie z MEGA na zjazdach wyczynają takie ewolucje jakby teren był płaski ;) Po chwili jadę za gościem w długich włosach który jedzie dystans GIGA. Jadę przez dłuższą część trasy za nim. Goście z MEGA po prostu fruwają na kamieniach ;). W pewnym momencie widzę deskę która stanowi mała kładę. Wszyscy z MEGA pokonują tą kładkę jakby nigdy nic. Gość przede mną postanowił, że też ją pokona podskoczył ale tylne koło mu uślizgło i wpadł centralnie do strumienia. Ja postanowiłem nie ryzykować. Po tym czasie wystartował jak z procy i nie udało mi się go dogonić dopiero na zjeździe go doszedłem. On każdy zjazd schodził ja przez jakiś czas zjeżdżałem. Udało mi się go dogonić nawet go mocno wyprzedzić. Dojeżdżam do rozjazdu GIGA-MEGA ostatnia szansa żeby jechać MEGA ale słyszę jedziecie GIGA to prosto. Okazuje się, że gość w długich włosach mnie dogonił.
Chwila zastanowienia co wybrać… postanowiłem że spróbuje GIGA nie mogę zrezygnować z dystansu. Na 40km zaczynają mi wysiadać mięśnie lędźwiowe biorę żel dostaje siły. Zaczynam gonić gościa który mnie wyprzedził na podjeździe. Wyraźnie czuję czworogłowe jest coraz gorzej ale jeszcze idzie jechać. Wyraźnie zwalniam. Kolejny bufet dłuższy odpoczynek wypijam pół litra izotonika okazuje się to bardzo nierozważne tym bardziej że przed chwilą podjechałem i tętno jest wysokie, coraz wolniej tętno schodzi. Zjeżdżam w pewnym momencie przy kilku muldach zaczyna się rzyganie. Cały izotonik który nie zdążył się wchłonąć został pozostawiony ;). Nic jadę dalej. Zawsze staram się zjeżdżać chociaż krótkie odcinki. Ostatni duży podjazd około 70km to niekończące zmaganie ze słabościami. I ten podjazd (którego będę pamiętał do końca życia !!!) na początku próbowałem prowadzić ale ból łydek i uda był tak silny że musiałem jechać. Jechałem 5km/h i odpoczywałem 30s. Tętno się ustabilizowało organizm pracował bardzo dobrze tylko te czworogłowe . Nic z nich już nie zostało. Było mi już wszystko jedno pomyślałem żeby odpocząć tak pół godziny ale zaraz potem odgoniłem tą myśl, wiedziałem że jak zacznę odpoczywać to już nie wstanę. Jechałem dalej powtarzając musisz ukończyć musisz ukończyć ... W pewnym momencie miałem totalny kryzys jak można tyle podjeżdżać a końca nie widać za zakrętem miał być koniec a tutaj kolejny podjazd. Zaczynałem powoli się wyłączać pompując przez cały czas wjechałem ufff. Jest zjazd udaje mi się zjechać znów nie cały ale małymi krokami do przodu ;). I tak dojeżdżam do bufetu na prostej nie mogę rozwinąć prędkości szybszej niż 15km/h. Dojeżdżam do ostatniego bufetu. Kubek izotonika pytam się jeszcze ile do końca słyszę 8km w tym 5 pod górę. Jest 18:15, przelatują mi wszystkie myśli. Maks musisz zrobić wszystko aby zdążyć, mięśnie się odbudują teraz albo nigdy, tyle przejechałeś spróbuj … I nagle ostatnie pokłady energii. Jadę 27-30km/h później się okazuje że jest 5 zjazdu a 3 podjazdu. ;) W pewnym momencie widzę Jacka i Zbyszka ale praktycznie zaczyna mi się wszystko zlewać nie wiem jak to się stało nie pamiętam tego odcinka w każdym razie jest 18:30 do mety mnie kierują Zbyszek z Jackiem bo się okazuje że ktoś przestawił strzałkę i kierunek był do Hotelu ;). Dojeżdżam do mety i jestem wyczerpany ale jeszcze udaje mi się jakość iść. Micha regeneracyjna którą jem zimną bo za bardzo się rozgadałem ;).
Generalnie jestem bardzo szczęśliwy z ukończenia tego maratonu i wiem, że przede mną jeszcze dużo pracy w górach bardzo ważna jest technika zjazdów i siła, a jak się okazało tego mi brakło.

Ostatnie resztki ostatni zjazd ...© Maks

Tak wyglądałem po skończonym maratonie ... ;)© Maks
Kategoria Powyżej 50km, Maraton
- DST 69.27km
- Teren 60.00km
- VMAX 52.72km/h
- HRmax 165 ( 92%)
- HRavg 149 ( 83%)
- Sprzęt Kellys Blade
- Aktywność Jazda na rowerze
Trening Interwałowy + podjazdy
Sobota, 24 kwietnia 2010 · dodano: 24.04.2010 | Komentarze 13
Dzisiaj ustawka ze Zbyszkiem i przygotowania do Karpacza ;) Mocne interwały na Dziewiczej próby podjazdu pod kilera zabrakło mi naprawdę niewiele ;) Zbyszek też ma coraz lepszą kondycję. W końcu zaczął jeździć z dużą kadencją która umożliwia wydalanie kwasu mlekowego który wierzcie mi naprawdę się wydzielał i to w dużej ilości wystarczy spojrzeć na tętno ;)Zakupiłem nowe nabytki na Karpacz Oponki + Camela kupiłem też żele dzisiaj była próba generalna jedzenie co 10km picie jeszcze częściej ;) Zaowocowało to treningiem który nie był dla mnie aż tak męczący brak jakichkolwiek dolegliwości żołądkowych pozwalają twierdzić że warto się zaopatrzyć w żel. Ciągłe dostarczanie cukru pozwoliło na bardzo efektywną jazdę i szybką regenerację.
Tutaj należą się wielkie podziękowania dla Jarka i dla Maksymiliana Bieniasza za pomoc i wskazówki przy treningach.
Oponki Pythony zachowują się całkiem przyzwoicie. W przeciwieństwie do Ralphów lubią kopać się w piasku na ternach bardzo ubitych doskonale trzymają się nawierzchni i nie mają tendencji do ślizgania. Na podjazdach jak zauważycie ;), nie ślizgają się. na asfalcie chodzą cicho i są szybkie.
Trening bardzo udany Zbyszek spokojnie dasz radę zrobić MEGA w Karpaczu ;)
W tym tygodniu cel nr 1 doprowadzić rower do używalności bo napęd i cały rower jest w stanie opłakanym.
Jeden trening wytrzymałościowy. Pobić aktualną średnią na trasie Rusałka Strzeszynek Kiekrz - myślę że się uda ;)
Czwartek generalne czyszczenie i sprawdzenie wszystkiego. Piątek wcześnie muszę iść spać ;) w Sobotę wyjazd ;)

Tylko tyle zabrakło do podjazdu kilera ...© Maks

Ciągnie go do wodopoju ;)© Maks
Zbyszek zdobywa kilera ;)
Kolejne podejście ...
Wyznaczony cel niestety nie udało się osiągnąć wcześniej pokazałem Zbyszkowi na
jego rowerze że idzie podjechać do tych 2 drzew ;)
Druga pętla podjazdowa a było ich .... (sprawdźcie sami)
Mój udany podjazd jeszcze do niedawna nie udało się podjechać ;)
Tutaj już mój spokojny zjazd ;)
Zbyszek na pojeździe z tej łagodnej strony niewiele mu zabrakło...
Spokojny zjazd ...
Kategoria Powyżej 50km, Trening
- HRmax 161 ( 89%)
- HRavg 133 ( 74%)
- Sprzęt Kellys Blade
- Aktywność Jazda na rowerze
Siłownia + spinning
Czwartek, 22 kwietnia 2010 · dodano: 22.04.2010 | Komentarze 0
Dzisiaj rozgrzewka 5 min orbitrek. Potem ogólnie lędźwie brzuch piersiowe i nogi. generalnie delikatnie. Samopoczucie generalnie coraz lepsze. Później spinning z Piotrem. Trochę interwału ;)- DST 55.68km
- Teren 45.00km
- Czas 02:03
- VAVG 27.16km/h
- VMAX 43.50km/h
- Sprzęt Kellys Blade
- Aktywność Jazda na rowerze
Trening Wytrzymałościowo-wydolnościowy
Poniedziałek, 19 kwietnia 2010 · dodano: 19.04.2010 | Komentarze 5
Dzisiaj mam paskudny katar albo się do prawie i jutro będę miał szluz albo mi przejdzie ;) Katar w czasie jazdy zbytnio nie przeszkadzał ;)Pierwsza runda dość mocno po drodze spotykam Ryszarda ;) Noga ładnie podaje choć do Jarka czy Jacka jeszcze bardzo daleko.
Średnia 27,06 km/h
Max 39,44 km/h
Tętno średn 144 80% HRMAX
Tętno max 162 90% HRMAX
Potem kilka min odpoczynku na batonik i łyk izotonika i druga pętla tym razem było kilka niespodzianek. Po drodze zauważyłem Jarka z Jackiem machnięcie ręką i jazda dalej. W drodze powrotnej w okolicach Rusałki jechało dwóch młodych gości jeden prawą stroną a drugi lewą stroną jak można się domyślić ja nie zjeżdżałem bo wydawało mi się że gość mi zjedzie w końcu jechał po mojej prawej. Miałem 3y dziesiątki na liczniku i w ostatniej chwili zauważyłem że młodemu już włosy stoją dęba i wiedziałem że nie zjedzie zacząłem hamować ale było już za późno lekkie uderzenie w jego przednie koło amor i gostek zamortyzował uderzenie. Sprawdzam czy wszystko jest ok wygląda, że tak poza tym że guma od licznika pękła dobrze że końcówka licznika była jeszcze na gumce recepturce. Jazda dalej. Przy Rusałce dałem już z siebie wszystkie siły ;) Muszę sprawdzić naciąg szprych następnym razem. Gumę wymieniłem o 2 rozmiary większa pasuje jak ulał ;)
Średnia 27,05 km/h
Max 43,50 km/h
Tętno średn 149 83% HRMAX
Tętno max 165 92% HRMAX
Kategoria Powyżej 50km, Trening
.jpg)




